Zamawiam nasienie

Wiosna ruszyła pełną parą, czyli kilka słów o zapomnianej nieco marchewce

Coraz dłuższy dzień i wyższa temperatura sprzyja hormonalnej burzy, której skutkiem powinny być stopniowo coraz wyraźniejsze ruje u klaczy. Mobilizuje to hodowców do zwiększenia efektywności planowania nie tylko w zakresie doboru ogiera, ale także odpowiedniego żywienia klaczy w odpowiednich fazach ciąży i podczas odchowu źrebaka. I tu kilka uwag dla właścicieli klaczy. Wyraźna, widoczna ruja to połowa sukcesu. Pęcherzyk musi dojrzeć, w porę pęknąć i komórka jajowa musi spotkać się ze swoim kawalerem – plemnikiem. Potem jeszcze długa droga do sukcesu, zagnieżdżenia się zarodka i utrzymania się ciąży przez 11 miesięcy. Każdy etap jest ważny i każdemu należy pomóc na tyle, na ile mamy ma niego świadomy wpływ. Jeśli klacz zakończyła wieloletnią karierę sportową i ma już nawet kilkanaście lat bezwarunkowo musi przejść badanie lekarskie zanim pomyślimy o wyborze dla niej partnera. To nie wszystko. Koniecznie należy przemyśleć SPOSÓB ŻYWIENIA, to już przestaje być sportowiec, więc jej wymagania żywieniowe będą inne, a należy pamiętać, że bez β-karotenu i kilku innych ważnych witamin, mikro i makroelementów o prawidłowym żywieniu klaczy hodowlanej, przeznaczonej do krycia, nie może być mowy. Kwasy tłuszczowe omega-3 i przeciwutleniacze wspierają integralność macicy i wzrost płodu. Z kolei zbyt duża ilość kalorii lub pasze bogate w naturalne estrogeny roślinne (fitoestrogeny) mogą zaburzyć metabolizm i równowagę hormonalną klaczy, utrudniając jej zapłodnienie. Odpowiednie żywienie i suplementowanie jest konieczne u każdej klaczy i tej, która dopiero matką ma zostać, oraz tej, która już jest źrebna, albo już karmi. Utrzymanie optymalnej oceny kondycji ciała jest kluczowe, ponieważ zarówno klacze z niedowagą, jak i nadwagą mogą wykazywać obniżoną płodność. Klacze utrzymywane w idealnej kondycji nie tylko mają tendencję do wcześniejszego cyklu rozrodczego, ale także do utrzymania ciąży i rodzenia zdrowszych źrebiąt. Otyłość u klaczy hodowlanych co prawda, wbrew mitom, nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem dystocji, ale nadmiar tkanki tłuszczowej może zmniejszać wrażliwość na insulinę, co potencjalnie może wpływać na częstotliwość występowania ortopedycznych zaburzeń rozwojowych u źrebiąt, a także utrudnić sam poród. Z kolei klacze w nieodpowiedniej – słabej kondycji , po pierwsze mogą mieć trudności z zajściem w ciążę, a jeśli już się zaźrebią, mogą produkować zbyt mało mleka dla swojego źrebaka, a ponadto w czasie laktacji (gdzie zapotrzebowanie na składniki odżywcze wzrasta dwukrotnie) znacząco stracić na wadze i mieć problemy z ponownym zajściem w ciążę. Teraz, gdy nie ma jeszcze pastwisk, a wiara w karmienie koni marchwią jakby wyszła z mody, warto szczególną uwagę zwracać na to co wkładamy koniowi do żłobu i jak jest to zbilansowane. Zdarza się, że przedstawiciele firm paszowych zachwalają swój produkt i nie zważają na realne potrzeby danej klaczy. Spotkam przypadki, gdy pasza nie jest zbilansowana i nie posiada wymaganych składników, a wiele innych jest w niepotrzebnym, czy wręcz szkodliwym nadmiarze. Jestem zdania, że o wiele lepiej jest jednorazowo poprosić FACHOWCA o ułożenie dawek żywieniowych dla swojej klaczy, niż przepłacać i pakować do żłobu paszę, która została po prostu ładnie opakowana, zareklamowana, ale nie zaspokaja potrzeb akurat naszej klaczy. Szczególne wyzwanie stanowią klacze, które borykają się z wrzodami układu pokarmowego, wtedy prawidłowy bilans stanowi prawdziwe wyzwanie i lepiej oddać to w ręce wykwalifikowanego specjalisty od żywienia. O profesjonalnie ukierunkowanym (bo prawidłowo należy karmić cały czas) żywieniu klaczy, przyszłej matki należy pomyśleć już na minimum 2 miesiące przed rozpoczęciem jej krycia. Jeśli klacz nie jest wykorzystywana do pracy, ilość energii w dawce powinna być równa lub nieznacznie przewyższać zapotrzebowanie bytowe (mniej więcej o 20% ). Do czasu pełnej implantacji zarodka ( czyli ok 2 miesięcy) nie powinno się zmieniać ustalonej diety. Badania dowodzą, że zastosowanie dodatku ok. 200 g wysokiej wartości białka w sianie pod koniec okresu zimowego może przyśpieszyć wystąpienie rui. Dzieje się tak p-nie na skutek zwiększonej podaży metioniny. Warto zadbać o wystarczającą dawkę selenu i jodu, jednakże jednymi z najważniejszych witamin potrzebnych dla klaczy zarodowych jest WITAMINA A i E. Ich niedobory zmniejszają szanse na zaźrebienia. W stadninach, w których występowały problemy z płodnością podanie dziennie 18.000 j.m. witaminy A i /lub 18 mg witaminy E na 100 kg m.c. od styczna do kwietnia dały bardzo pozytywne wyniki. Jeszcze ważniejsza jest jednak prowitamina witaminy A, czyli β-karoten, którego największą ilość możemy znaleźć w marchwi i lucernie. Dzienna dawka β-karotenu powinna wynosić ok. 40 mg/ 100 kg m.c. przez 4 tygodnie przed spodziewaną rują. Najbardziej popularne pasze są w niego ubogie, a mowa tu o owsie, starym sianie, słomie, wysłodkach buraczanych i burakach. Starzy koniarze uważali, że bez marchwi nie ma hodowli. W byłych stadninach państwowych tradycyjnie marchew przechowywano w kopcach i podawano klaczom hodowlanym od jesieni do wiosny. Istotnym jest fakt, że utrzymywanie marchwi tą metodą nie powoduje obniżenia zawartości karotenu. Prawidłowa dawka wynosiła ok 2 kg na 100 kg masy ciała. Oczywiście przysparzało to więcej pracy obsłudze – codziennie nową partię marchwi należało umyć w specjalnej płuczce, a szczególnie zimą nie było to zbyt przyjemne dla obsługi… Ponadto marchew nadpsuta, zanieczyszczona lub nawet ta w stadium kiełkowania mogła stanowić zagrożenie dla zdrowia źrebnej klaczy. Chociaż marchew w dawkach zaspokajających zapotrzebowanie na β-karoten, wyszła z mody, to zapotrzebowanie na nią nadal jest realne i chyba niedoceniane. Statystyki mówią same za siebie. Ilość klaczy powtarzających ruje, ilość rui niewyraźnych, procent zaźrebień sięgający trochę ponad połowę w hodowlach prywatnych nie wygląda optymistycznie. Niestety nazbyt często obwinia się o to ogiery, a dokładnie jakość ich nasienia lub rozrzedzalniki, służące do konserwacji schłodzonego nasienia. Warto pamiętać, że badając nasienie w terenie nie wystarczy mieć mikroskop, ale szkiełko, na którym bada się próbkę musi być odpowiednio podgrzane. Inaczej otrzyma się wynik fałszywie ujemny… Tak więc nie wystarczy zbadanie klaczy pod względem zdrowia układu rozrodczego przez lekarza, należy również szczególną uwagę zwrócić na jej żywienie, szczególnie na przednówku, gdy organizm wychodzi ze stanu zimowego spoczynku i wchodzi w okres wiosenny, który jest dla każdego konia wymagający, a myślę tu również o wymianie okrywy włosowej. To także należy mieć na uwadze układając dawki żywieniowe. Warto pod uwagę wziąć jeszcze fakt, iż kilka innych czynników zewnętrznych związanych z wiekiem może również wpływać na płodność klaczy hodowlanych: • Starsze klacze mogą doświadczać obniżonej płodności z powodu potocznie rzecz ujmując, „blizn” na macicy i  zmniejszonej możliwości oczyszczania się macicy • Stres środowiskowy, czyli takie czynniki jak ekstremalne warunki pogodowe, transport lub zmiany w dynamice stada (zmiana towarzystwa) mogą podwyższać poziom hormonu stresu - kortyzolu i opóźniać ruję. • Choroby, szczególnie przewlekłe, ból mogą obciążać organizm konia i zaburzać normalne cykle rujowe. Do maksimum należy ograniczać zmiany w żywieniu wynikające z transportu i pobytu klaczy na wyjeździe w stajni w celu jej pokrycia. Dlatego też na klacz i jej potrzeby warto patrzeć kompleksowo, ta przyszła matka jak każdy żywy organizm jest ukształtowana nie tylko przez genetykę, ale i podlega warunkom środowiskowym.
INNE ARTYKUŁY

Jak wystartować bezpiecznie,
czyli kropla wiedzy
na temat pierwszych dni na pastwisku

czytaj

Ogiery międzynarodowej klasy i ich dzielni synowie

czytaj

Wrażenia kilku uczestników
wycieczki na Pokaz Ogierów w Verden

czytaj
powrót do listy artykułów
Warunki stanówki
Cichoń Stallions
Warunki stanówki
Helgstrand & Schockemöhle
Warunki stanówki
Partnerów