25 kwietnia 2026
Jak wystartować bezpiecznie,
czyli kropla wiedzy
na temat pierwszych dni na pastwisku
Prawidłowe wprowadzenie koni na pierwsze pastwisko z pozoru wydaje się banalnie proste, ale bywa, że zbytni entuzjazm i nierozważność właściciela może przynieść kłopoty.
Pierwsza wizyta konia na świeżym pastwisku jest jak wypad cukroluba do cukierni, może jeść dużo i bez opamiętania, nie zważając na skutki.
Wiele koni spędza długie zimowe miesiące głównie w boksach, czasem biegalniach i na zimowych padokach. Nic więc dziwnego, że podczas swojego pierwszego wyjścia na pastwisko nader chętnie pożerają świeżą trawę.
W naszym klimacie najczęściej w maju, trawa jest już gotowa na przyjęcie czworonożnych gości.
Może to jednak być niebezpieczne dla ich zdrowia. Dlatego każdy, kto nie należy do grona szczęśliwych właścicieli koni, których konie mają regularny dostęp do pastwiska nawet zimą, powinien zacząć wprowadzać je na pastwisko z rozwagą.
Po pierwsze, świeża trawa jest szczególnie bogata nie tylko w błonnik, mikroelementy, ale także w białko, a konie potrzebują specyficznych bakterii jelitowych do jego strawienia. Bakterie te często w zimie ulegają wyczerpaniu z powodu paszy bogatej we włókno pokarmowe. Flora jelitowa potrzebuje zatem czasu, aby te pożyteczne bakterie rozwinąć.
Po drugie, nadmiar składników odżywczych i białka w świeżej trawie może stać się poważnym problemem dla zdrowia koni.
Gdy robi się cieplej, trawa wytwarza więcej białka, węglowodanów, takich jak m.in. fruktany i skrobia. Zbyt szybka zmiana paszy nie tylko obciąża metabolizm, wątrobę i nerki, ale również uniemożliwia pełne rozłożenie jej w jelitach. Przeciążenie białkiem, kwasica jelitowa oraz powstawanie toksyn powodujących kolki, biegunkę czy ochwat są zatem częstymi konsekwencjami zbyt długiego pierwszego wypasu.
Najlepiej rozpocząć wypasanie 2-3 tygodnie na 5-10 minut, który następnie należy stopniowo wydłużać w kolejnych dniach.
Najważniejsze jest, aby kontrolowany wypas odbywał się codziennie, a czas wypasu był stopniowo wydłużany.
Ważnym jest, by koń przed wyjściem był najedzony, otrzymał siano i paszę treściwą, tę co zwykle. Zmniejsza to ryzyko łapczywego „pochłaniania” świeżej trawy, a tym samym nadmiernego pobierania cukrów i nagłych wahań w metabolizmie.
W przypadku starszych koni, po przebytym ochwacie, z insulinoopornością, nadwagą lub łatwo tyjących, które nie jadły trawy przez zimę, należy zachować szczególną ostrożność.
Z końmi podatnymi na ochwat, należy postępować jeszcze rozważniej, obserwując jak zareagują one na pierwszą pyszną trawkę, gdyż nadmierne spożycie w krótkim czasie węglowodanów jest powiązane z nagłymi zmianami w mikrobiomie jelit i zwiększa ryzyko wystąpienia ochwatu.
Jeśli to możliwe należy takie konie najpierw umieszczać na niewielkich, wygrodzonych kwaterach, na mniejsze pastwisko, gdzie będą mogły się paść swobodnie, ale nie przejadać. Dopiero gdy koń przyzwyczai się do wypasu przez godzinę, należy przenieść go na większy padok i stopniowo wydłużać czas wypasu o 30–60 minut.
Ile cukru w cukrze…tzn. w trawie?
Sporo napisałam wyżej o cukrach zawartych w trawach, warto więc wiedzieć, że jego zawartość zmienia się dynamicznie w ciągu dnia i zależy od intensywności fotosyntezy oraz warunków atmosferycznych.
I tak późnym popołudniem i wieczorem jest go najwięcej, zwłaszcza w słoneczne dni, gdyż aktywna fotosynteza w ciągu całego dnia zwiększa ich zawartość. Wtedy należy unikać wypasania koni z tendencją do ochwatu.
Poziom cukrów spada w nocy, gdyż roślina zużywa je do wzrostu. Dlatego przyjmuje się, że najbezpieczniej jest wypasać konie w godzinach od 4:00 do 10:00 rano. Poziom cukru jest niższy również w dni pochmurne, z racji spadku intensywności fotosyntezy.
Na młodych, intensywnie rosnących pastwiskach występuje większa kumulacja fruktanów, gdyż potrzebne są one trawom do wzrostu i dotyczy to nie tylko świeżej wiosennej trawy, lecz także szybko rosnącej po okresie suszy, gdy nadejdą opady deszczu.
Pastwisko jest najważniejszym, niezbędnym i naturalnym źródłem niezbędnych składników odżywczych, jednak w naszym klimacie, ale też i w zależności od jakości gleby, na jakiej pastwisko rośnie, nie zawsze jest ono w stanie pokryć pełne zapotrzebowanie pokarmowe konia. Warto badać jakoś gleby, ale także zawartość substancji odżywczych w trawach, by mieć świadomość czego koniom może zabraknąć.
W zależności od wykonywanej pracy (klacze hodowlane rodzące źrebięta, też wykonują ciężką pracę !) musimy uzupełniać dawki pokarmowej odpowiednią ilością siana i paszy treściwej.
Pamiętajmy o sianie, jest ono stabilnym źródłem włókna, wspiera prawidłowe funkcjonowanie przewodu pokarmowego i pomaga utrzymać mikrobiom jelitowy na prawidłowym poziomie, a tym samym zapobiegać problemom trawiennym, a także behawioralnym i wystąpienia choćby wrzodów układu pokarmowego!
Pamiętajmy, że pastwisko to nie tylko pokarm, to także miejsce zaspokajające niezbędny ruch zwierząt, szczególnie rozwijających się źrebiąt i młodzieży.