04 czerwca 2026
Jak mówić po „hipologicznemu”
Mówić tak, by zrozumieli nas koniarze.
Wszystkie istoty na Ziemi mają swój sposób porozumiewania się, a używają do tego czterech głównych zmysłów i poprzez dźwięk, wzrok (tańce godowe i takie tam inne cuda), zapachy i smrodki czy dotyk przekazują sobie informacje o nadchodzącym zagrożeniu, bronią swojego terytorium, zdobywają pożywienie czy okazują swoją gotowość do współżycia w celu zachowania gatunku.
Ze względu na szybkość komunikacji i możliwość przekazywania informacji na duże odległości to dźwięk jest tym najczęściej spotykanym, również u ludzi (choć do końca nie wiem czy na osobnika męskiego homo sapiens bardziej podziała kobieta w wystrzałowej kiecce czy śpiewaczka obdarzona nadzwyczajnym głosem ).
Współczesna lingwistyka napotyka duże trudności w policzeniu wszystkich języków, jakimi posługuje się ludzkość. Językoznawcy doliczyli się łącznie ponad 7100 języków, a zaledwie 230 z nich używanych jest w Europie. Oczywistym jest, że każdy istniejący (tzw. żywy) język posiada wewnętrzne zróżnicowanie - odmiany regionalne, społeczne lub ZAWODOWE.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, w którym słowo ZAWODOWE jest kluczowe.
W wielu środowiskach pewne słowa, czy sformułowania wydawać się mogą niezgodne z oficjalnie przyjętymi regułami, a są jak najbardziej zrozumiałe, uznawane za właściwe, czy wręcz niezbędne, by konkretne fachowe treści z danej dziedziny zostały prawidłowo wyrażone.
Tak się dzieje również w hipologii.
Przez wieki, pokolenia tworzył się swego rodzaju słownik terminów, które miały systematyzować pojęcia dotyczące hodowli koni i jeździectwa. Skupmy się na samej hodowli, bo „skróty myślowe” jeździeckie są bardziej znane.
Wg mnie warto posiąść wiedzę dotyczącą prawidłowego podawania pochodzeń koni, sformułowań dotyczących rodowodów, pokrewieństwa, dziedziczenia czy nawet samych nazw koni. Po co? A po to, by być bardziej zrozumiałym przez fachowców, by nie wprowadzać zainteresowanych w błąd, gdy podajemy dane konia, którego akurat chcemy sprzedać, a może i dlatego, by nie wychodzić na …amatora…
Podając rodowód do 3 pokolenia w tabelce lub za pomocą linii na górze umieszczany jest ojciec - ogier , na dole klacz-matka. Jeśli rodowód przedstawiany jest pionowo, matka widnieje po lewej stronie, ojciec po prawej. Na tabliczce najlepiej podawać rodowód do 2 pokolenia, lub po lewej nazwę ojca, a po prawej imię matki i jej ojca.
Zawsze podawajmy przynajmniej rasę danego konia !
Najbardziej profesjonalne pod względem podawania danych są np. katalogi kwalifikacji, prób dzielności czy czempionatów, których organizatorem jest Polski Związek Hodowców Koni. W kratce z nazwą konia znajdziemy jego maść, rok urodzenia, rasę a nawet numer licencji ( w 1 pokoleniu).
W literaturze fachowej, podczas zapowiadania koni na wszelkich imprezach sportowych czy hodowlanych NIE ODMIENIAMY NAZW KONI.
W jednym z postów już wspominałam, nieco kąśliwie cytując spikera na jednej z imprez organizowanych przez zagraniczny związek hodowlany. Dało się wtedy słyszeć: po Balubecieduruecie, Kornecie Obolenskim czy Hiksztedzie Łajcie.
Tak podawane pochodzenie jest mylące i nie naprowadza na prawdziwą nazwę. Pozwolę sobie powtórzyć jeszcze jedno zdarzenie, gdy znany komentator na zawodach WKKW z uporem zapowiadał konia: „…. po WEŚCIE. Pytanie, kto był w stanie domyśleć się, że chodzi o ogiera hanowerskiego WEST !
Niektórych nazw zagranicznych na szczęście nie da się odmienić i wtedy mamy farta – zrozumiemy z jakich rodziców pochodzi dany koń.
Kolejna sprawa – mówimy, że dany koń jest PO ogierze (np.) CHACGRANO ( a nie po Chacgranie !!!) I OD klaczy (np.) DONNA CLARA ( a nie po Donnie Clarze , brrrrr…)
Rodowód hipotetycznego potomka tych koni o nazwie Donna Chaca przeczytamy:
Klacz Donna Chaca sp 2027 po Chacgrano old od Donna Clara sp po Clarimo hol – i tak również CZYTAMY to pochodzenie!
Jak piszemy?
Otóż tak: Donna Chaca sp 2027 (Chacgrano old - Donna Clara sp / Clarimo hol)
lub
Donna Chaca sp 2027 (Chacgrano old - Donna Clara sp po Clarimo hol)
Tak, nie odmieniamy nazw, przypomina to trochę obecne pisanie na facebooku, gdy pisząc o kimś dajemy @ i jego nieodmienione imię i nazwisko (ot, i sprawa prosta).
Jak wszyscy wiemy możemy podawać skrócone pochodzenie, bez nazwy matki danego konia.
Wtedy mamy:
Donna Chaca sp 2027 (Chacgrano old x Clarimo hol)
Podanie każdej innej kolejności, wciskanie myślników, ukośników gdzie bądź jest błędem !
A teraz krewniacy.
Dwójka koni, które mają wspólną matkę to : PÓŁBRACIA lub PÓŁSIOSTRY ,
natomiast
dwójka koni mających tego samego ojca: to dwa konie PO TYM SAMYM OGIERZE.
Dokładnie tak: tylko pochodzenie od tej samej matki uprawnia do posługiwania się terminem: półbrat, półsiostra.
Podczas wtorkowego (2.06.) Przeglądu Hodowlanego w @Stadnina Koni Janów Podlaski mogłam podziwiać wiele koni rasy małopolskiej, w tym kuzynów ogiera BASZMIR AA (m) AA 2020 (Huncwot m (AC) – Baszkiria m po Emir m), gdyż jego matka pochodzi właśnie z tejże stadniny.
Przybyli hodowcy mogli podziwiać m.in. klacz Baszida m (AA)2014 (Efekt m – Baszkiria m po Emir m), która jest PÓŁSIOSTRĄ ogiera Baszmir AA.
Natomiast ogierek Hermoso m 2026 (Huncwot m (AC) – Hana m po Tanges m (AA) i klaczka Pokuta m 2026 (Huncwot m (AC) – Porta AA m (AA) po Ekolog m (AC) są PO TYM SAMYM OJCU co Baszmir AA.
W opisach rodowodów ogierów np. na stronie cichonstallions występuje termin:
2 matka, 3 matka, 4 matka, ale to już łatwa zagadka 😉
Otóż 2 matka to babka (czyli klacz występująca w drugim pokoleniu danego ogiera), 3 matka to prababka, z 4-ta…. to praprababka.
I wszystko jasne. Ponieważ to ogiery są tymi bardziej znanymi, z racji pozostawiania większej ilości potomstwa, opisuje się głównie stronę żeńską rodowodu, czyli RODZINĘ ŻEŃSKĄ.
W Polsce klacze zakładają RODZINY, w Holandii również, a Niemczech są „Stammy”, co tłumaczy się na ród, ale i tak chodzi o to samo.
Klacz, aby przedłużyć swoją rodzinę musi pozostawić po sobie KLACZ, natomiast ogier, powinien spłodzić swojego następcę – OGIERA i w ten sposób przedłużyć swoją LINIĘ.
Jeśli hodowca pragnący wystawić źrebię na aukcję jest pytany o wartość strony żeńskiej, to chodzi o wartość hodowlaną klaczy - matki i jej przodków żeńskich ( 1,2,3,4,…matki), nie ojców klaczy występujących w rodowodzie.
Jednym słowem warto posiąść tę wiedzę, by nie popełniać błędów merytoryczno-hipologicznych i z większą łatwością porozumiewać się w hodowlanym, polskim środowisku koniarzy.